czwartek, 4 lutego 2016

Rasberry --> Alex

Prowadziłam Alexa do mojego ulubionego miejsca. Nikt o nim nie wiedział a akurat jest DUŻE.
- Oto i ono! - powiedziałam dumnie pokazując łódź.
- Na łodzi? - spytał się niepewnie pies.
- Nie... Chodzi o wyspę!- powiedziałam.
-WYSPĘ?! - spytał się zdziwiony.

- Tak... - odpowiedziałam.
-Super! - wykrzyknął pies.
Weszliśmy na łódkę.
- Ile z tond na tą wyspę? - spytał się.
- Chwilę - uśmiechnęłam się.
- Wow , ale widok - powiedział Alex patrząc z łodzi na wyspę - Jak się nazywa?-.
-Achalia? - palnęłam bez zastanowienia.
-Achalia? Fajna nazwa- odpowiedział Alex.
- Serio - miałam powiedzieć ale się powstrzymałam.
- Cieszę się że ci się podoba! - odrzekłam.
- No jak by miało się nie podobać? - spytał.
- Nie ważne... - odpowiedziałam , bo sama nie wiedziałam co mam powiedzieć.
Dopłynęliśmy na Achalię.
- WOW ale wyspa! - krzyknął Alex.
- I nikt jej jeszcze nie zajął! - powiedziałam szczęśliwa.
Dobrze było komuś ją pokazać.
- A jak ta Sfora będzie się nazywać? - spytał się mnie pies.
- Sfora... Emm... Wiecznych... - zaczęłam.
-Marzeń?! - wykrzyknął Alex  - A sory... Pewnie miałaś inny pomysł.
-  ŚWIETNA NAZWA! - powiedziałam.
- Sfora Wiecznych Marzeń - pomyślałam sej.
----------
Alex?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz